Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paleta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paleta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 października 2017

Makeup Revolution Flawless 3 Resurrection.

Moja kolekcja kosmetyków z Makeup Revolution nieustannie się powiększa.Osoby, które mnie znają doskonale wiedzą, że uwielbiam produkty tej firmy.Świadczy o tym między innymi osobna szuflada przeznaczona tylko i wyłącznie do tych kosmetyków .W moich zbiorach znajdziecie kilkanaście palet, ale praktycznie wszystkie są z Makeup Revolution.O czymś musi to świadczyć, prawda?Kosmetyki z tej firmy są bardzo dobrej jakości i można je kupić w drogeriach internetowych w przystępnych cenach.Od jakiegoś czasu testuję paletę Flawless 3 Resurrection, która jest już od dawna dostępna w sklepach.Niedawno wyszła kolejna-Flawless 4, której niestety nie mam, ale Flawless 3 zrobiła na mnie ogromne wrażenie, więc z pewnością kiedyś skuszę się na kolejną.



Paleta wygląda niezwykle elegancko.Uwielbiam złote akcenty, a tutaj praktycznie całe opakowanie jest w tym kolorze.
Zachwycona jej opakowaniem, w końcu ją otworzyłam  i zakochałam się!
W środku znajduje się duże lusterko i 32 cienie.Dla mnie ogromnym plusem jest lusterko, które jest naprawdę dobrej jakości.Cieszę się, że producenci dołączają je do palet, ponieważ o wiele wygodniej jest mi malować się z lustrem dołączonym do palety niż zwykłym.



W palecie znajdują się zarówno cienie matowe jak i kilka błyszczących.Mamy tutaj beże, brązy, odcienie złota, rudości czy różu.Są one w ciepłej tonacji.Kolorystycznie wszystko ze sobą idealnie współgra.Dla mnie takie połączenie kolorów jest świetne.


















Pigmentacja cieni jest bardzo dobra.Jedynie najjaśniejsze odcienie są mniej napigmentowane.Na powiekach wyglądają niesamowicie.Osobiście najbardziej używam odcieni różu, złota i rudości.Paleta jest używana przeze mnie praktycznie codziennie.Już dawno nie miałam tak dobrej jakościowo i idealnie dobranej kolorystycznie palety.Konsystencja cieni jest trochę sucha, ale miło się z nimi pracuje na powiekach.Dobrze się blendują i nie bledną po paru godzinach.Nie tworzą plam, ale potrafią się trochę osypać.Makijaż oczu jest w stanie nienaruszonym cały dzień.Błyszczące cienie lubię nałożyć też na mokro, dzięki czemu są jeszcze bardziej napigmentowane.Wykonałam już nimi sporo makijaży, parę widziałyście na instagramie.
Za paletę płacimy 30-40 zł w zależności od sklepu.Wychodzi niecałą złotówkę za cień, czyli niewiele.Kolorów jest tak dużo, że można się z nią długo bawić.Będzie dobra do stworzenia makijaży codziennych i wieczorowych.Brakuje w niej tylko czerni, ale mam dużo palet, które posiadają taki cień, więc mnie to nie przeszkadza.Ja sobie przyciemniam makijaż najciemniejszym brązem.

Udostępnij

wtorek, 10 października 2017

Freedom Makeup Pro Lipstick Palette Naked- paleta 24 pomadek.

Jako wielka fanka pomadek, muszę Wam dzisiaj pokazać produkt, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.Testowałam już przeróżne pomadki, ale nigdy nie miałam żadnej palety.Z marką Freedom Makeup mam styczność pierwszy raz.Jak już wiecie jest to siostrzana marka Makeup Revolution z której mam dużo kosmetyków.Produkt, który mnie zachwycił to paleta 24 pomadek od Freedom Makeup.Uwierzcie mi, że jak tylko ją zobaczyłam, to oczy mi się zaświeciły na taką ilość pomadek.



Paleta umieszczona jest w kartonowym opakowaniu.Możecie ją dostać w drogeriach internetowych za około 50 zł.Teraz widzę, że w niektórych sklepach jest na przecenie za 40 zł, co w przeliczeniu daje nam 1,66 zł za jedną pomadkę.Cena bardzo niska, a jakość tego produktu jest bardzo dobra.


Pomadki umieszczone są w plastikowej palecie.Podoba mi się okienko, dzięki któremu widzimy jakie kolory otrzymujemy.Paleta ma wymiary 10 cm x 17,5 cm.
Są do wyboru trzy wersje kolorystyczne.Ja mam najjaśniejszą- Naked.
Znajdują się w niej odcienie nude, o różnych pigmentacjach (beże, brązy, róże, brzoskwinie).
Wśród nich 8 odcieni jest matowych, a 16 posiada wykończenie z połyskiem.





Kolorystyka palety bardzo mi się podoba.Uwielbiam odcienie nude, ale lubię też czasem poszaleć z ciemniejszymi kolorami.Jest tutaj kilka kolorów podobnych do siebie, ale nie identycznych.
Pomadki matowe są w górnym rzędzie, kremowe w dwóch kolejnych.Różnica pomiędzy nimi jest taka, że matowe są bardziej tępe, a kremowe mają masełkową konsystencję.Ich pigmentacja jest powalająca.Niektóre są mniej napigmentowane, ale nadal ładnie się prezentują.



Uwielbiam bawić się tymi pomadkami.Są tak niesamowicie miękkie w dotyku, że mogłabym je dotykać codziennie.Jest tutaj parę kolorów, które do mnie nie pasują.Wyglądają trochę jakbym nałożyła podkład na usta.Takie odcienie używam do rozjaśniania pomadek, albo do optycznego powiększenia ust, nakładając je na środek ust.Lubię też robić nimi ombre.Tak naprawdę pomadki możecie ze sobą mieszać i tworzyć swoje kolory.


Tutaj małe porównanie.Wybrałam dwa matowe odcienie i dwa kremowe w bardzo podobnych odcieniach.Swatche 1 i 3 to matowe pomadki, 2 i 4 kremowe.Jak widzicie maty są mniej napigmentowane.

Zrobiłam dla Was także zdjęcia pomadek na ustach.Wybaczcie za wszystkie niedociągnięcia i w niektórych przypadkach suche skórki, ale jak robiłam zdjęcia, to moje usta nie były w najlepszym stanie.Wszystkie zdjęcia musiałam rozjaśnić, ponieważ u mnie było bardzo ciemno.Pomadki mogą się minimalnie różnić.

Sama aplikacja matowych pomadek jest trochę gorsza od aplikacji kremowych.Tak jak już pisałam, są bardziej tępe, przez co nie suną tak ładnie po ustach jak te kremowe.Nakładam je najczęściej pędzelkiem.Nakładanie pomadek kremowych to czysta przyjemność.Możecie się zdziwić, ale jak nie mam czasu i muszę szybko wyjść, to lubię je nałożyć w ekspresowym tempie palcem.Wygląda to naprawdę estetycznie.Jaśniejsze kolory potrafią tworzyć smugi(mam na myśli odcienie podobne do podkładu), ale jak dotknę usta palcem, to pomadka ładnie się już rozłoży.
Jeśli chodzi o trwałość, to oceniam ją na dobrą.Niektóre pomadki utrzymują się dłużej, a inne krócej.Gdy nie jemy potrafią wytrzymać około 3-7 h.Były takie dni, w których nałożyłam pomadkę po południu a ona się tak mocno "wżarła" w moje usta, że wytrzymała do nocy.Są też takie, które schodzą szybciej.Wiadomo, że jak coś zjemy, to będziemy musiały ją dołożyć, bo będzie znikać.
Ze spokojem możecie je dokładać, nic złego się nie stanie.

Ja jestem tą paletą zachwycona.Cena, ilość pomadek i jej kolory to największe plusy.Trwałość też mi się podoba.Na pewno będzie idealna dla osób, które uwielbiają odcienie nude i lubią bawić się kolorami.Paleta jest wielofunkcyjna.Możecie ją również wykorzystać do różnych charakteryzacji jako farbki do ciała.
Udostępnij

niedziela, 20 sierpnia 2017

Makeup Revolution paleta cieni Mermaids vs. Unicorns.

Cześć :)
Przeglądając swoje kosmetyki do makijażu znalazłam parę o których warto napisać.Nie wiem dlaczego wcześniej tego nie zrobiłam.W najbliższym czasie pojawi się parę recenzji, a dzisiaj pokażę Wam paletę cieni.Kosmetyki firmy Makeup Revolution znam już dobre parę lat.Zaczęło się od jednej paletki, która jest dość odważna i już mniej jej używam.Później kupiłam kolejną, jej zakup okazał się strzałem w 10!Aktualnie mam 4 albo 5 palet i parę innych kosmetyków.O jeden z czekoladek już pisałam, o drugiej niestety nie będę mogła, ponieważ spadła mi już dawno temu i jej opakowanie się zepsuło.Dzisiejszą paletkę, o której Wam opowiem mam już 2 albo 3 lata.Nie używam jej codziennie, ponieważ czasem wolę naturalniejsze kolory, jednak zakochałam się w niej od pierwszego użycia.Mowa o palecie Mermaids vs. Unicorns, czyli syreny kontra jednorożce.


Udostępnij

środa, 23 listopada 2016

Paleta do brwi Makeup Revolution.

Hej:)
Już kiedyś Wam wspominałam, że nie lubię swoich brwi.Od zawsze były tak jasne, prawie niewidoczne.Z makijażem oczu wyglądało to kosmicznie.Później zaczęłam robić hennę  i używać cieni do brwi.Ciągle testuje coś nowego, bo nie lubię mieć cały czas tego samego.Parę miesięcy temu zamówiłam sobie zestaw do brwi z Makeup Revolution i dzisiaj chciałabym Wam o nim trochę opowiedzieć.




Ja swój zestaw kupiłam za 11 zł i jest to odcień Medium Dark.Wszystko znajduje się w czarnym plastikowym opakowaniu, które bardzo łatwo porysować.Niestety napisy bardzo szybko się starły, przez co opakowanie nie wygląda już tak ładnie.



W zestawie znajdują się trzy cienie w odcieniach brązu, wosk, mały pędzelek i pęseta.
Na pewno taka paleta przyda się przy wyjazdach, bo jest malutka i znajdują się w niej wszystkie potrzebne rzeczy do zrobienia makijażu brwi.



Pęseta jak i pędzelek jest malutka.Jest fajna, ale przy jej użyciu odczuwam większy ból niż przy mojej starej, dlatego używam jej tylko wtedy kiedy nie mogę znaleźć swojej ulubionej.
Pędzelka nie używam do cieni, bo mam do tego Hakuro, który jest świetny.Postanowiłam nakładać nim wosk i w tym sprawdza się dobrze.



Pigmentacja cieni jest dobra, ale mogłaby być jeszcze lepsza.Wosk utrzymuje się u mnie cały dzień.Niestety cienie nie są aż tak trwałe jakbym chciała.Po paru godzinach bledną i tam gdzie nie ma włosków po prostu powoli znika cień.Najczęściej używam tego cienia w środku, bo pierwszy jest trochę jasny a ostatni wygląda na moich brwiach trochę rudo.Dla osób początkujących i takich, które chcą lekko podkreślić brwi ten zestaw będzie idealny.Ja oczekuje czegoś lepszego, dlatego zawsze nakładam je na cień w kremie z Maybelline.W takim duecie moje brwi wyglądają tak jak powinny.



Udostępnij

czwartek, 10 listopada 2016

Niekaloryczna czekolada?Makeup Revolution Pink Fizz.

Jak prawie każda kobieta uwielbiam czekoladę.Mogłabym jeść ją codziennie, jednak jak wiadomo ma ona dużo kalorii.Marka Makeup Revolution wprowadziła na rynek swoje niekaloryczne czekoladki, po których nasza sylwetka na pewno nie ucierpi a nawet będziemy prezentować się o wiele ładniej.Mowa tutaj o paletach czekoladowych, których aktualnie wyszło już aż 7.Ja mam tylko dwie: Death by Chocolate i Pink Fizz.Dzisiaj opowiem Wam tylko o tej drugiej.
Moją pierwszą paletą była Death by Chocolate, w której się zakochałam.Niestety upadła na podłogę i zrobiła się na pół, dlatego postanowiłam, że nie zrobię recenzji, bo opakowanie wygląda nieestetycznie.Paletę Pink Fizz mam trochę krócej, ale również podbiła moje serce.



Paleta Pink Fizz ma ciężkie, plastikowe opakowanie.Całość jest w kształcie czekolady, w kolorze różowym.Przepięknie prezentuje się postawiona na toaletce.




W palecie znajduje się 16 cieni.Większość z nich jest błyszcząca lub metaliczna, ale znajdują się także 3 maty.Jeden cień(różowy na samym dole po lewej stronie) zostawia tylko drobinki, więc idealnie nada się na wewnętrzny kącik oka.Kolorystyka jest jak najbardziej dobra do stworzenia wielu ciekawych makijaży.W związku z tym, że jest tak mało matów ciężko jest stworzyć makijaż tylko i wyłącznie tą paletą.Polecałabym do niej jej siostrę Death by Chocolate, która idealnie nadaje się do zrobienia całego makijażu.Jednak nie wykluczam, że nie da się tego zrobić tylko tą paletą, bo często robiłam makijaż tylko przy pomocy tej.Moim zdaniem ładniejsze maty ma właśnie Death by Chocolate, która w połączeniu z cieniami błyszczącymi z różowej paletki wygląda obłędnie na oczach.


Pigmentacja cieni jest świetna.Bardzo dobrze się rozcierają i współgrają z innymi cieniami.Aby uzyskać lepszy efekt, cienie błyszczące nakładam palcem.

Z paletki jestem bardzo zadowolona.Na pewno największym plusem będzie opakowanie w kształcie czekoladki, które cieszy oko.Koszt takiej paletki to około 40 zł.Od niedawna dostępna jest w Rossmannie, więc to powinno ucieszyć osoby, które nie miały gdzie jej kupić stacjonarnie.


Udostępnij

niedziela, 10 stycznia 2016

Recenzja kosmetyków i pędzli z Dresslink

Witajcie kochane!
Minęły ponad dwa tygodnie intensywnego testowania kosmetyków i pędzli z Dresslink.
Jesteście ciekawe jak się sprawdziły?W taki razie zapraszam do dalszej części posta.




 Paleta 15 cieni.Znajdują się w niej tylko maty.Przyszła w czarnym opakowaniu,niestety nie ma lusterka,a bardzo by się przydało.Pigmentacja jest naprawdę bardzo dobra,aż się zdziwiłam,bo kosztowała coś około 8 zł,więc nie oczekiwałam od niej cudów.Na oku wygląda bardzo ładnie.Wytrzymuje cały dzień,ale pod koniec minimalnie blednie.Ma też jedną wadę,a mianowicie strasznie się osypuje w opakowaniu,co możecie zobaczyć  na pierwszym zdjęciu.Przy nakładaniu też minimalnie się osypuje,ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadza.Co najważniejsze-nie podrażnia.
Bardzo polecam!Dostępna TUTAJ



Przykładowy makijaż wykonany paletką i pędzlami,o których zaraz będę mówić.No niestety pędzel do rozcierania jest fatalny,więc makijaż  nie jest dobrze roztarty.



Pędzel do ust
 Fajnie nakładało mi się nim pomadkę.Pędzel jako jedyny zamknięty jest w takim jakby etui,które wygląda jak długopis.


 Kolejny pędzel do ust
O wiele lepszy niż  poprzedni.Dobrze nakładał szminkę na usta.


Ostatni pędzel do ust
Myślę,że za dużo pędzli do ust w tym zestawie i będą się niepotrzebnie marnować.Fajnie nakładał szminkę na usta.


Pędzel do nakładania cieni
Nareszcie jakiś pędzel,który naprawdę mi się przyda.Dobrze nakłada cienie na powiekę.Nie radzi sobie z pigmentami,ale wybaczam mu to.


Pędzel do eyelinera?
Sama nie wiem do czego on został stworzony,do eyelinera się nie nadaje.Mi się dobrze nakładało nim cień na brwi i właśnie takie zastosowanie u mnie będzie miał.


Pędzel do nakładania cieni
Najlepszy z tej ósemki.Idealny do nakładania cienia w zewnętrznym kąciku.
Dodatkowo bardzo dobrze radzi sobie z rozcieraniem.


Pędzel do eyelinera
Na dole porównanie z pędzlem Hakuro,który jest niezastąpiony.
Pędzel jest tak szeroki,że nie damy rady nim nałożyć eyelinera.Żeby się nie marnował znalazłam mu inne zastosowanie.Sprawdza się świetnie do nakładania farbek akrylowych z wodą na paznokcie.


Pędzel do rozcierania cieni
Na dole porównanie z pędzlem Hakuro.
Właśnie dla tego pędzla zamówiłam cały zestaw.no niestety pędzel wypadł najgorzej.Włosie jest straszne,drapie tak mocno,że skóra robi się czerwona.Próbowałam rozcierać cienie,ale robił to fatalnie,dlatego postanowiłam nakładać nim cień na zewnętrznym kąciku,wyszło całkiem całkiem,ale i tak poprawiałam pędzlem Hakuro.

Myślę,że dla początkujących ten zestaw będzie bardzo dobry,oczywiście oprócz tego ostatniego pędzla.Tak jak pisałam pędzle były szybko suszone,bo nie zdążyłam wczoraj ich umyć i dlatego włosie jest po różnych stronach.Na początku z pędzla do rozcierania wylatywało mnóstwo włosków,teraz już rzadko.

Pędzle do kupienia TUTAJ
Kosztują bardzo mało,więc myślę,że i tak się opłaca.




Podróbka M.A.C kolor Satin Germain AA9
W sumie to tak z czystej ciekawości ja zamówiłam.Wtedy kosztowała 2$,teraz jest tańsza.
Kolorek na stronie wygląda cudownie,u mnie już nie bardzo.Na dole możecie zobaczyć co dzisiaj stało się z pomadką,chciałam ją otworzyć,a się rozwaliła,ale dałam radę naprawić..
Konsystencja szminki jest bardzo lekka,przez co bardzo szybko się nią maluje.No niestety nie wygląda aż tak pięknie na ustach,oczekiwałam czegoś lepszego.Trwałość?Zawiodłam się.Nawet godziny nie wytrzymała bez picia i jedzenia.Gdy ją nałożyłam i po 10 min jadłam,koloru już nie było,jedynie kontur.




Na górze zdjęcie tylko pomadki(oczywiście takiego koloru nie ma,ale nie mogłam uchwycić jej prawdziwego.Na dole pomadka z konturówką,tutaj już lepiej widać jej kolor.

Pomadka do kupienia TUTAJ

To wszystkie rzeczy,które miałam Wam dzisiaj do pokazania.Najbardziej polecam paletę cieni.
Ogólnie zauważyłam,że firma Dresslink  bardzo się rozwija,pojawia się mnóstwo nowości.


Udostępnij
Designed by Blokotek. All rights reserved.